„Myślałam, że po ślubie znajdziemy wspólną drogę”

Idziemy o krok dalej, oddajemy głos młodym małżeństwom, którymi targają wątpliwości i trudności związane ze współżyciem seksualnym.

Już raz oddaliśmy głos innym, wówczas to byli panowie, którzy opowiadali o tym, czy warto czekać z seksem do ślubu, możecie o tym przeczytać TUTAJ. Tym razem idziemy o krok dalej, oddajemy głos małżeństwom, którymi targają wątpliwości i trudności związane ze współżyciem seksualnym. Są wśród nich różne historie. Takich, którzy zakochali się w Naturalnych Metodach Planowania Rodziny i takich, którzy je znienawidzili. Jest wiele bólu, zranienia, niezrozumienia. Wiele trudnych i odpowiedzialnych wyborów.


Korzystamy z Naturalnego Planowania Rodziny, ale nie polegamy tylko na tym, bo z moimi cyklami byłoby to ryzykowne. Polegamy głównie na prezerwatywach, ale miałam w tej kwestii inne zdanie niż mój mąż. Męczyło mnie to, ale z drugiej strony miałam mu codziennie odmawiać, bo nie wiem, kiedy w miesiącu wypadnie mi owulacja? Myślałam, że w małżeństwie będzie prościej. Mój mąż nie ma takich rozterek jak ja. Mnie to męczy, ale nie znalazłam złotego środka. Nie chodzimy do komunii. Nie chcę mu robić ciągłych upomnień, bo męczą mnie kłótnie na ten temat. Zamiast się cieszyć małżeństwem, to albo on albo ja chodzimy nie w sosie. Nie chcę, żeby był nieszczęśliwy, więc zgadzam się na prezerwatywy. Nie mogę zaprzeczyć, ja też jestem nieco spokojniejsza. Tylko czy naprawdę w takim przypadku mogę iść do komunii? Chciałam się poradzić księdza podczas spowiedzi, próbowałam dwa razy – obydwoje zbyli mnie zupełnie, zachęcili tylko, żeby modlić się o światło Ducha Świętego.

Zawsze uważałam to za grzech, teraz zastanawiam się, czy większym grzechem nie byłoby doprowadzanie do ciągłej niezgody w małżeństwie? Muszę sobie jeszcze dać czas, na razie nie umiałabym przyjąć komunii. Przed ślubem byłam pełna entuzjazmu do NPR-u i byłam przekonana, że to wypali. Mój mąż od razu mówił o prezerwatywach, ale myślałam, że po ślubie jakoś znajdziemy wspólną drogę. Wydaje mi się, że mniejszy grzech to użycie prezerwatyw niż nieplanowane poczęcie dziecka, które w tym momencie byłoby niechciane. Psychicznie nie jestem gotowa na bycie mamą. Nie wiem, jak miałabym donosić ciążę przy obecnym stresie.


Bądźcie na bieżąco: obserwujcie nas na Instagramie, Youtubie Facebooku oraz dołączcie do grupy.

3 Replies to “„Myślałam, że po ślubie znajdziemy wspólną drogę””

  1. Tylko małżeństwo nie jest instytucja która za pomocą seksu ma pomnazac ludzkość. Małżeństwo to w 1 kolejności przestrzeń do miłości i bliskości w poczuciu bezpieczeństwa. A otwieranie się na siłę na dziecko jest zmuszeniem się do czegoś co na siłę. Wydaje mi się że taka terapia szokowa w przypadku posiadania dziecka nikomu ani dziecku ani małżeństwu nie wyjdzie na dobre.

  2. Może warto tej Pani polecić stronę szansaspotkania.pl ojca Ksawerego Knotza..?
    Dziękuję za podjęcie tego trudnego tematu.
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Moje małżeństwo na polu seksualnym również przeżywa kryzys, ale z innych powodów. Szkoda, że przed ślubem nie dogadaliście tej kwestii do końca, dobrze by było gdyby mąż zrozumiał Twoją potrzebę życia w zgodzie z sumieniem. A czy rozwiązaniem nie było by otwarcie się na nowe życie? Jednym z głównych celów małżeństwa jest właśnie posiadanie potomstwa. W czasie ślubu, ksiądz pyta: „Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg Was obdarzy?” Myślę, że warto porzucić lęk przed posiadaniem potomstwa. Jeśli nie teraz to kiedy? Nie wiem ile macie lat, ale wiele małżeństw, kiedy już podejmie decyzję o poczęciu, to boryka się z problemami w tej dziedzinie. Płodność we współczesnym świecie, pełnym chętni niestety spada. Przede wszystkim jednak porozmawiaj z mężem w dobrej chwili, że chcesz żyć w zgodzie ze swoim sumieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.