Czy nasze małżeństwo przetrwa epidemię?

Porozmawiajmy o nas

Jak dajemy sobie radę na czterdziestu metrach kwadratowych 24/7? Czy jeszcze będziemy chcieli spojrzeć na siebie z miłością? Czy mamy siebie już tylko dosyć? Jak było wcześniej, jak jest teraz, i co musieliśmy zmienić? Chodźcie, czytajcie!

Nigdy nie było idealnie

Wyobraźcie sobie pewien obraz. Młode małżeństwo. Każde z nich pracuje na etat, więc poza domem zazwyczaj spędzają więcej niż osiem godzin. Lubią wieczorem razem obejrzeć serial, porozmawiać o tym, jak było w pracy, pójść na spacer, na rower, poćwiczyć, na basen. Lubią sobie nawzajem robić niespodzianki, choć nie zawsze o tym pamiętają. Czasem to jest randka w restauracji, czasem park trampolin, a czasem po prostu bukiet kwiatów albo miły napis na lustrze w łazience. Żyją sobie spokojnie dzień po dniu. Jak tylko mają wolny weekend, to uciekają w góry, czasem nawet w Bieszczady. Kochają podróżować, byli już razem w Kazachstanie, na Camino i w Peru. Do dzisiaj wspominają wiele przygód, miejsc i spotkanych tam ludzi.

Nie są idealnym małżeństwem, często się kłócą, bo mają odmienne zdania. Dużo rozmawiają o emocjach, uczuciach i światopoglądach. Raz próbują się zrozumieć, innym razem zupełnie im się to nie udaje. Bywa różnie. Bywa dobrze, kiepsko, źle i wspaniale. Coś Wam to przypomina? Tak, piszę o nas. Jednak razem z koronawirusem z dnia na dzień wszystko się zmieniło.

Jesteśmy tak blisko, że aż za blisko

„Łukaaasz…” – „jestem zajęty”. „Łukaaasz…” – „nie mam czasu”.

„Za chwilę mam rozmowę, idziesz do kuchni czy ja mam iść do kuchni?”

„Mam krótką rozmowę w pracy, ok?” – „okej”. Po 15 minutach zniechęcona wychodzę do kuchni, bo nie mogę się skupić.

„Idziemy razem na spacer? Wiesz co, dzisiaj nie, odkryłem, że potrzebuję czasem chodzić na spacer bez Ciebie”.

„Myślałam, że w weekend spędzimy trochę czasu razem”.

„Ja robiłam obiad, umyjesz naczynia po?”.

„Obejrzymy film? Zrobimy coś fajnego na kolację? Zagramy w planszówkę? Tak bardzo nie wiemy, co robić”.

To tylko niektóre z naszych kwarantannowych dialogów.

Nowa rzeczywistość, nowe konflikty

To nie jest tak, że spędzając ze sobą 24/7, czujemy się dobrze i naturalnie. Ta nowa, trudna i skomplikowana rzeczywistość dała nam popalić. Nie, nie mamy ogródka. Nie, nie mamy balkonu. Nie, nie mamy wielkiego mieszkania. Tak, mamy biurka obok siebie. Tak, czasem jedno z nas wychodzi do kuchni. Tak, marzymy już o wyjściu z mieszkania, wyjeździe w góry, o wakacjach. Ale przede wszystkim o… osobnym czasie.

Jak się zatem czujemy? Różnie, zależnie od dnia. Są takie chwile, że oboje wiemy, że mamy siebie dosyć. Nie musiało się nic stać, bardziej chodzi o to, że jedyna osoba, jaką cały czas spotykamy, to nasz współmałżonek. Innym razem mamy siebie dosyć z konkretnego powodu: bałagan, nieumyte naczynia, przeciągająca się rozmowa w pracy, trudność w spędzaniu wspólnego czasu. To naprawdę spore wyzwanie i sprawdzian naszej miłości.

Nowa rzeczywistość, nowe zasady

Okazuje się, że rzeczywistość, w której się znajdujemy potrzebuje nieco innych zasad działania. Ile czasu spędzamy razem a ile osobno? Może wyznaczmy sobie godzinę, dwie na czas pt. „nie ma mnie”? Może dzisiaj potrzebuję spaceru sama? Czy informujemy siebie na bieżąco o kolejnych spotkaniach w pracy albo o potrzebnej ciszy do skupienia? Czu ustalamy razem czy dzisiaj robimy obiad czy zamawiamy? No i, kto zrobi ten obiad? To tylko niektóre pytania, które zadajemy sobie każdego dnia.

Jest bardzo dużo spraw, które potrzebują dobrej komunikacji, co też sami zauważaliśmy. Ilekroć dopadało nas zmęczenie, nerwowość, lęk, frustracja, cokolwiek, tym trudniej udawało nam się normalnie dogadać i chcieć zrozumieć drugą osobę. O jednym jesteśmy przekonani, potrzebujemy na nowo ułożyć naszą rzeczywistość, tak aby każdej czuł się w niej w miarę komfortowo, dobrze i bezpiecznie.

Czy w tym wszystkim jest miejsce na miłość?

Oczywiście, że tak, ale na zupełnie inną. Wszystkie randki przenosimy do domu! Zapominamy o wyjściu do kina lub teatru a potem do pięknej restauracji z dobrym jedzeniem. Zamiast tego szukamy podobnych rozrywek w swoich czterech kątach.

Tak, nagle trudniej jest zrobić sobie niespodziankę, wymyślić coś nietypowego, „zabrać” gdzieś drugą osobę, ale właśnie to może nas motywować do większej kreatywności.

Okazujemy sobie miłość, także robiąc coś dobrego dla drugiej osoby. Od umycia naczyń, przez wysłanie jej na samotny spacer po zachęcenie do ćwiczeń. Jesteśmy ciągle razem i możemy pytać: czego potrzebujesz? Widzę, że jesteś zdenerwowany, może idź na spacer? Mam wrażenie, że już nie możesz siedzieć w domu, może zadzwoń do kolegów, „spotkajcie się” na piwo?

Jestem pewna, że to nas zmieni

Za jakiś czas, kiedy ktoś mnie zapyta, czy i jak koronawirus wpłynął na nasze małżeństwo, odpowiem, że tak i że bardzo. Nie wiem, co się jeszcze zmieni, kiedy potrwa to dłużej, ale już teraz widzę, że poznajemy siebie jeszcze bardziej i uczmy się nowych rzeczy. To nie jest proste, zaliczamy wzloty i upadki. Raz jesteśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Czasem chodzimy po cienkiej linie, a czasem stąpamy twardo po ziemi.

Wiem jednak, że im bardziej będziemy w tym razem, tym bardziej może to nas umocnić. Ktoś kiedyś powiedział, że można powiedzieć, że dach jest dobry dopiero wtedy, gdy zacznie padać deszcz, a dach nie będzie przeciekał. Myślę, że od kilku tygodni pada mocny deszcz. Jak to się skończy? Czy dach przetrwa? Nie wiem, ale bardzo bym chciała, żeby tak było.

Nie zapomnij dołączyć do nas na:

  • facebooku: to tutaj informujemy o kolejnych wpisach, publikujemy grafiki z cyklu „Osobowość w relacji”, przypominajki dla narzeczonych i dzielimy się naszym życiem
  • instagramie: to tutaj raz w tygodniu publikujemy #chwiledlarelacji oraz dzielimy się swoją codziennością

A jeśli chcesz, to zawsze możesz do nas napisać na kontakt@wybieramymilosc.pl. Będzie nam miło Ciebie poznać i posłuchać o tym, jak na co dzień wybierasz miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.