„Każdy wie, jak budować bliskość seksualną, całej reszty potrzebujemy się nauczyć”

Dzisiaj oddajemy głos trzem panom. Przeczytajcie, co mają do opowiedzenia o seksie.

Kamil*

Zdecydowanie warto czekać. W mojej opinii seks  przed ślubem to jak zjedzenie czekoladowego cukierka w  papierku, trzeba go pogryźć, żeby poczuć smak, przy czym jest on wówczas krótki i coś przeszkadza – papierek.

O wiele mądrzej jest go rozpakować, a potem długo smakować przy podniebieniu, nie niszcząc gwałtownie jego struktury, czyli duszy drugiej osoby. Wielu z nas, mężczyzn, popełnia ten błąd, że nie rozpakowuje, potem gryzie… i szybko zjada.

Cukierek, który nie dał pełnej satysfakcji staje się niewystarczający. Myślę, że  działa to w dwie strony. Ciekawy jest również aspekt psychologiczny współżycia przedmałżeńskiego. Jeśli mężczyzna mógł to zrobić z kimś bez ślubu, to co może stać w przyszłości na przeszkodzie, aby zrobić to po ślubie z kimś bez ślubu, skoro już kiedyś się to zrobiło?

#1 Porozmawiajmy o naszym seksie

Nam, mężczyznom, włącza się taki mechanizm, że jak już coś zbyt
szybko i łatwo zdobędziemy, to równie szybko przestaje nam to
wystarczać.

Uważam, że jeśli mamy do czynienia ze zdrowymi ludźmi, to każdy pasuje do każdego seksualnie. Nie trzeba się sprawdzać (sprawdzanie przy wysokim poziomie namiętności prawie zawsze kończy się jedną diagnozą – spasowanie perfekcyjne). Nie znam żadnego mężczyzny, który będąc mocno zauroczonym na początku, nie mówiłby, że było super.

Za to znam wielu, którzy po kilku latach mówili, że początki były
super, a teraz jakoś tak nie pasujemy do siebie seksualnie, i w ogóle.

Gdzieś kiedyś słyszałem, że fundamentem seksu powinna być intymność a nie namiętność. Dlatego, że w przeciwieństwie do namiętności, intymność buduje się długo, ale poziom, jaki zbudujemy, pozostaje zawsze poziomem, jaki
zbudowaliśmy.

Moim zdaniem, jeśli dochodzi do ślubowania, to znaczy, że dwie osoby szczerze chcą przeżyć swoje życie razem, że zbudowali dość wysoki poziom intymności.

Walka o miłość rozpoczyna się dopiero po ślubie. Na szczęście po szczerym ślubie, z różańcem w dłoniach startujemy do niej z wysokiego pułapu uzbrojeni w ciężką artylerię, będąc jednocześnie na celowniku bardziej niż kiedykolwiek.

Adrian

Jak jest seks, to po co nam ślub? Seks wiąże się z nikłym, ale jednak, prawdopodobieństwem ciąży. Tak naprawdę jest on na tyle silnym i intensywnym przeżyciem, że może przesłonić inne. Łatwo wówczas przestać budować związek, przestać ze sobą szczerze rozmawiać i dbać o relację.

Seks zaciera trzeźwe myślenie o związku, co przeszkadza w podejmowaniu świadomych i przemyślanych decyzji o związku i późniejszym małżeństwie. Bardzo łatwo można się mocno poranić, kiedy jedna osoba zdecyduje się jednak odejść.

Wspólne odkładanie seksu na później może być jedną z rzeczy, którą robimy razem, dzięki czemu pomaga budować związek i jedność między nami. Każdy wie, jak budować bliskość seksualną, a bliskości w relacji potrzebujemy się najpierw nauczyć.

Jeżeli w przyszłości będziemy mieli przerwy w bliskości, to dzięki temu doświadczeniu, już wiemy, jak to robić.

#2 Macie już słownik waszego seksu?

Możemy w ten sposób zadbać o siebie nawzajem, starając się dla siebie. Miałem taki czas, że uważałem, że to nie ma sensu, teraz z powrotem uważam ten pomysł za sensowny. Nasze podejście  może się zmieniać na różnych etapach.

Krzysiek

Wydaje mi się, że gdy relacja pomiędzy dwoma osobami opiera się tylko, albo przede wszystkim, na seksie, to taki związek rozpadnie się prędzej czy później.

Prawdziwa miłość polega na poświęceniu, na tym, że żyjemy dla drugiej osoby, że razem się dźwigamy w trudnych momentach, że dzielimy ze sobą znoje i radości; w tym też świetle związek musi mieć twarde fundamenty, które nie będą oparte tylko i wyłącznie na seksie.

Znałem pary, które mówiły, że seks przed małżeństwem jest ważny, bo trzeba się wypróbować, żeby zobaczyć, czy do siebie pasujemy. Jeżeli od tego zaczynamy relację, to możemy łatwo się pogubić albo tak naprawdę szukać tylko zaspokojenia własnych potrzeb w relacjach z drugą osobą. Obawiam się, że wiele rozstań może wynikać z takiego błędnego podejścia do sprawy.

Największą i najgłębszą więź ze swoją żoną czułem w momencie, kiedy stanęliśmy przed wielką życiową próbą, bólem, cierpieniem z powodu straty kogoś najbliższego. 

Wydaje mi się, że ważne są zasady i nieuleganie presji środowiska. Mam wrażenie, że obecnie w wielu środowiskach istnieje taka presja, swoisty ostracyzm osób, które jeszcze nie przeszły inicjacji seksualnej.  

Myśmy czekali i było warto.

* zmieniono imiona dla zachowania anonimowości

Jeśli szukasz wsparcia w związku, narzeczeństwie, małżeństwie zapraszamy Cię do grupy na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.