#2 Mit narzeczeński: on mnie wypełni

Zaraz wychodzisz za mąż i często słyszysz: „już nigdy nie będziesz samotna”, „zawsze będziesz szczęśliwa”. Czy naprawdę tak będzie?

Czego oczekujemy?

W każdej relacji na początku oczekujemy, że druga osoba nas wypełni. Nie otrzymaliśmy miłości w domu? Ona na pewno nam ją da. Nie radzimy sobie w pracy? On na pewno wymyśli jakieś rozwiązanie. Ciągną się za nami poważne problemy? Wspólnie o nich zapomnimy.

Początek związku, zakochanie, może stać się budowaniem niezliczonych iluzji.

Co spotykamy?

Bardzo szybko przychodzi rozczarowanie. Okazuje się, że jego miłość nie zapełniła braku miłości z domu. Problemy w pracy same się nie rozwiązały, może nawet jest ich więcej? Inne trudności nadal nam towarzyszą.

Co poszło nie tak, skoro nie jesteśmy już sami? Jak to możliwe, że związek zmienił coś tylko na chwilę? Czy w takim razie nie możemy na siebie nawzajem liczyć?

Czy nawzajem się wypełnimy?

Kiedy stawiam sobie to pytanie, myślę, że wymagam od drugiej osoby… czegoś niemożliwego i czegoś niestosownego. Pomyślmy inaczej, chcielibyśmy być wypełnieni przez drugą osobę, ale zadajmy sobie pytanie: czy my sami to potrafimy zrobić?

Dla mnie najlepszym komentarzem jest wpis Krzysztofa Pałysa OP na Facebooku:

„Dziewczyna 25 lat. Właśnie skończyła studia i rozpoczęła pracę. W rozmowie skarży się, że nie może znaleźć męża. Jej problemem jest samotność.
– Gdybyś w końcu znalazła męża problem by się skończył?
– Tak. Nareszcie byłabym szczęśliwa.

Kobieta, w małżeństwie od kilku lat.
– Mąż nie rozumie moich potrzeb, często się spieramy, pada wiele słów, które ranią. Czuję się niezrozumiana i bardzo samotna – mówi ocierając łzy. – Przyznam ojcu, że będąc sama, nie cierpiałam tak bardzo jak teraz.

Kaplica cmentarna w pewnym mieście. Młody ksiądz za kilkanaście minut będzie prowadził po mnie kolejny pogrzeb.
– Z proboszczem zupełnie nie mogę się porozumieć, zabija praktycznie każdą moją inicjatywę. Od dłuższego czasu się mijamy, na plebani czuję się zupełnie samotny. Wy w zakonach na pewno tak nie macie.

Milczę, wiedząc doskonale, że zbyt idealizuje nasze życie.

***
Kryzysy pojawiają się z nadmiernych oczekiwań. Druga osoba ma mnie całkowicie wypełnić, zawsze zrozumieć, zaspokoić wszystkie potrzeby. Powinna stać się niczym Bóg. Jeśli jednak ktoś nie potrafi być sam ze sobą, nie będzie umiał być także z innymi ludźmi, będzie chciał ich zawłaszczyć. To zniszczy każdą relację.

Istnieje rodzaj samotności, którego nie zaspokoi żaden człowiek, choćby najbliższy. On jest darem, przypomina o naszej niewystarczalności.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.