#3 Mit narzeczeński: narzeczeństwo to czas na organizację wesela

Ostatnio załatwiacie tylko kolejne sprawy dotyczące wesela? Sala, fotograf, DJ, suknia… lista się nie kończy?

Najważniejszy dzień w życiu

„Ślub to najważniejszy dzień w życiu”, ile razy usłyszeliście to zdanie? To jedyny, wyjątkowy, niezapomniany dzień. Te chwile już nigdy nie powrócą.

To jeden z najbardziej popularnych… mitów. Czy ślub to najważniejszy dzień w życiu? Nigdy w życiu!  Kiedy pierwszy raz to usłyszałam, zamarłam. Potem doszłam do wniosku, że to prawda.

Dlaczego? Bo takim myśleniem możemy bardzo szybko się rozczarować. Co będzie, jeśli coś nie wyjdzie? Nasz ukochany przyjaciel się upije i będzie rozrabiał na weselu? Panna młoda wchodząc do sali, nieopatrznie się potknie? Pan młody jedząc obiad, przypadkiem się pobrudzi?

Nie mamy czasu

Kolejne sprawy do załatwienia z tygodnia na tydzień urastają do niekończącej się listy. Musimy jeszcze podjechać do kościoła, porozmawiać z księdzem, spotkać się z wodzirejem, podpisać umowę z fotografem…

Powtarzacie sobie: nie mamy czasu, jesteśmy zmęczeni, ciągle pojawia się coś nowego. Dajcie sobie chwilę oddechu, odłóżcie to wszystko na bok i pójdźcie na spacer. Wyłączcie telefony i porozmawiajcie ze sobą.

Czy naprawdę musicie to wszystko już teraz zrobić? Czy to musi być ta sala? Czy to musi  być ten fotograf? A co jeśli w tej bieganinie na chwilę odłożycie wesele na bok i zajmiecie się tym, co jest między wami?

Perfekcyjna miłość

Perfekcyjne wesele daje perfekcyjną miłość? Myślę, że sprawia, że tracimy z oczu to, co najważniejsze. Siebie nawzajem, naszą relację. Jeśli mielibyśmy wybierać, to chcielibyśmy dostać jeden idealny jeden dzień czy dobre dalsze życie?

No właśnie, narzeczeństwo to czas na organizację wesela, jasne, ale to nie jest czas przede wszystkim na to. Jak znaleźć złoty środek? Myślę, że klucze są dwa: umiejętność odpuszczania i elastyczność.

Na czym polega odpuszczanie? Na tym, że potraficie odłożyć organizację wesela na bok i spędzić wspólnie czas. Nawet więcej, na tym, że jesteście w stanie zaryzykować i przesunąć spotkanie z DJ-em, bo potrzebujecie chwili oddechu.

A elastyczność? To otwartość na to, że wesele może być inne niż sobie zaplanowaliśmy. Może zmieni się data? Może dzięki odmowie jednego fotografa, poznacie kogoś równie wartego uwagi? Może te zaproszenia, które są za drogie, możecie zamienić na tańsze?

Mocno trzymamy za Was kciuki, nie dajcie się zwariować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.